Gdy On odchodzi

eyesgreen

Spojrzała i w jego spojrzeniu nie mogła znaleźć nic, żadnej nadziei. Uważne spojrzenie, trochę smutne, zielonkawe tęczówki,wąskie źrenice. I żadnej nadziei.

-Tak postanowiłem.

-A ja? – chciała wyszeptać i poczuła, jak zimno idzie w dół, od brzucha do podbrzusza, jak tężeją płuca z braku powietrza (co wciągnęła do tych płuc zamiast?), jak obręcz zaciska się coraz bardziej.

-A ja? Ja się nie liczę? To że cię kocham?

Spuścił wzrok i milczał.

Obręcz się zacisnęła i gardło zaczęło się zwężać.

Oczy zapiekły, a nogi stwardniały. Zniknęło gdzieś ciało, a pustą skórę wypełniło zimno. Było wszędzie, w dłoniach, ramionach, udach,między nogami. Tylko z tyłu, tam gdzie powinny być plecy była dziura, i to zimno tą dziurą tam do niej wchodziło.

 

Nie powinnam się tak upokarzać. Przecież powiedział, postanowił, podjął decyzję. Ona już nie była ważna, nie musiał się z nią liczyć, nie tylko nie musiał, ale nie chciał. Wszystko się skończyło, a ona gwałtownie szuka czegoś, co można uchwycić, jakiegoś drobnego kawałeczka ich razem, który odchucha, którym się zaopiekuje, który wtedy na nowo wzrośnie i przywróci ich sobie.

Czegokolwiek, jakiegoś ważnego wspomnienia, przecież na miłość boską, kochali się! Nie można tak nagle, z dnia na dzień, kogoś przestać kochać!

Żeby tylko mogła powiedzieć, że teraz będzie inaczej, że to ważna rozmowa, że cieszy się, że jej powiedział o swoim niepokoju ale ona się poprawi!

Zrobi coś, przecież może na nią liczyć, nie pomyślała, nie odgadła na czas, nie domyśliła się, straciła swoją kobiecą intuicję, poczuła się zbyt bezpiecznie, to jej wina, ale ona się zmieni, zmieni siebie, swoje postępowanie, to się nie zdarzy następnym razem, będzie czujna, będzie uprzedzać jego myśli, nie dopuści do takiej sytuacji, co zrobiła czego nie zrobiła wytężyć siły przypomnieć sobie wyostrzyć wzrok w przeszłość a pamiętasz jak kiedyś a przypomnij sobie jak dwa miesiące temu jakich słów użyć jakiego tonu głosu jak spojrzeć co poczuć żeby go nie przestraszyć żeby żeby żeby rozumiał że ona rozumie że tym razem się naprawdę postara nie dopuści w porę zareaguje uprzedzi… co zrobić co zrobić zrobić coś co żeby zobaczył że ją kocha że tamto co mówił to pomyłka pomylił się…

 

Oczywiście! To takie proste! On się pomylił! On nie chciał tego powiedzieć!

Kochany, pomylił się, a ona źle zrozumiała, on miał co innego na myśli, och, jaka jest głupia, zaraz spojrzy mu prosto w oczy jasnym, prostym spojrzeniem i zobaczy, że tamto to nieprawda, że prawda w jego oczach to czułość i ciepło!

Kochany, jak mogłam cię podejrzewać, że nie wiesz, co mówisz, jak mogłam być taka głupia, żeby myśleć że mnie nie kochasz, ty mnie kochasz, ty mnie kochasz, ty tylko zapomniałeś, że mnie kochasz, kochasz mnie najbardziej na świecie,

jesteś moją kobietą jesteś moim marzeniem jesteś moim wybawieniem jesteś moją połówką pachniesz jak nikt na świecie zawsze będę z tobą nikt nas nie rozłączy.

Tego przecież nie mówi się żartem, nie mówi się tak sobie, nie mówi się dla zabawy, to są słowa z serca, prawdziwe i niepodważalne, o tym nie powinna pamiętać, a to nie on, tylko ona właśnie o tym zapomniała.

Kochany, on nie to miał na myśli…

I spojrzy na niego, a w chwili a w chwili kiedy spojrzy, przypomni mu to wszystko, wszystko się obróci, na dobre się obróci, wróci dzień…

To wszystko przez nią, ona nie zrozumiała go dobrze, nie zrozumiała intencji, pomyślała tylko o sobie , nie o nim, a przecież jest zapętlona i przerażona, nieraz jej to mówił, i teraz też jest przerażona, że on rzeczywiście mógł pomyśleć to, czego myśleć nie mógł!

To przez nią! Przez jej wybujałą wyobraźnię, jej strach, który kazał tak brzydko, niedbale zinterpretować jego słowa.

Nie, nie, nie.

Trzeba wziąć głęboki oddech, jeszcze jeden i jeszcze, uśmiechnąć się, zaraz wzrok wróci, który dotyka, i zaraz sobie wszystko wyjaśnią… Wyjaśnią to całe głupiutkie nieporozumienie. Za które go będzie tak czule przepraszać… I znowu będzie dobrze…

Zaraz się skupi i będzie wiedziała, jak popatrzeć, żeby zobaczył, jak spojrzeć, żeby wiedział, jak powiedzieć, żeby nie przestraszyć, co zrobić, żeby nie było winy. Ani winy, ani wstydu. Już!

 

Podniosła oczy i zobaczyła jego zielonkawe tęczówki. To nie były puste oczy, patrzył na nią z obojętnością i odrobiną troski.

-Dobrze się czujesz?

Nie, nie czuję się ani dobrze ani źle coś natychmiast trzeba zrobić żeby zrozumiał bo on nie rozumie nie rozumie że to boli że nie wolno zabijać jest nie zabijaj a on zabija

Nie! Oczywiście że nie! Stop! Rozpędziła się!

Tak nie wolno. Powoli, jeszcze raz… nie dawać się ponosić emocjom… pomyśleć, zrozumieć, co powiedział. Nie dodawać nic, nic nie odejmować.

Zapytał, jak się czuję. Zapytał, czy czuje się dobrze.

Czyli nie wszystko stracone… Nie wszystko.

 

Powyższe opowiadanie które znajdowało się na kilku wyrwanych kartkach z nieznanej mi książki dostałem od mojej dziewczyny w czasie gdy sam siebie próbowałem oszukać że nie jestem gejem. Dostałem tych kilka świstków gdy powiedziałem jej, że odchodzę. Do dziś otwarcie nie przyznałem się że mimo, że ona była kobietą a ja gejem – kochałem ją. Czasem są chwilę, których nie chce się zapominać mimo, że nie należały do tych najszczęśliwszych.

Wiem, że jest jakiś ciąg dalszy tej opowieści ale nie wiem gdzie tego szukać, mówi się że nie przeczytana książka do końca to jak niedokończony romans, więc może pomożecie mi odnaleźć literackiego kochanka.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.