‚Nudny’ facet to czasem najlepsza rzecz, jaka cię może spotkać.

Mam teorię, która pewnie nie spodoba się wielu osobom.

Większość z nas przynajmniej raz odrzuciła kogoś, kto mógłby dać nam naprawdę szczęśliwy związek, tylko dlatego, że wydawał się zbyt nudny.

Za to bez wahania poświęcaliśmy czas facetom, którzy potrafili dać nam wszystko oprócz relacji.

Kilka wiadomości. Trochę flirtu. Dużo niedopowiedzeń.

I nagle człowiek siedzi o pierwszej w nocy, patrzy na telefon i zastanawia się, dlaczego ktoś, kto ledwo robi dla niego miejsce w swoim życiu, zajmuje tak dużo miejsca w jego głowie.

Ja też tam byłem.

I dopiero po latach zrozumiałem, że bardzo często nie zakochujemy się w człowieku.

Zakochujemy się w emocjach, które wokół siebie tworzy.

A to potrafi być bardzo kosztowna pomyłka.

Gdybym kilka lat temu miał wybierać między facetem, który odpisuje regularnie, dotrzymuje słowa i faktycznie chce mnie poznać, a facetem, który pojawia się i znika jak duch, pewnie wybrałbym tego drugiego. Nie dlatego, że był lepszy. Po prostu bardziej działał mi na wyobraźnię.

Wiecie, jaki jest problem z fuckboyami?

Oni są świetni w sprawianiu, żebyś myślał, że wydarza się coś wyjątkowego.

Jedna wiadomość o północy. Kilka komplementów. Kilka nudesów. Zniknięcie na trzy dni. Powrót jak gdyby nigdy nic i znów trochę uwagi. Trochę flirtu. Morze niedopowiedzeń.

I nagle łapiesz się na tym, że myślisz o nim częściej niż o własnych planach na weekend.

Tylko że patrząc na to z boku, tam najczęściej nie ma nic.No prócz zajebistego seksu – ale nie o tym dziś.

Naprawdę nic głębszego tam nie ma.

Nie ma budowania relacji. Nie ma poznawania siebie nawzajem. Nie ma rozmów o przyszłości. Nie ma zainteresowania tobą jako człowiekiem. Jest tona zdjęć jego gorącego ciała, są gorące opisy tego co on by ci zrobił dzisiejszej nocy ale jeszcze nie wie, czy da radę się spotkać.

I jest niepewność.

A niepewność potrafi być w chuj uzależniająca.

Pamiętam moment, kiedy zacząłem zauważać ten schemat. Faceci, którzy najbardziej mieszali mi w głowie, zwykle najmniej wnosili do mojego życia. Za to ci, którzy byli stabilni, normalni i przewidywalni, wydawali mi się obrzydliwie nudni.

Dzisiaj myślę, że problem nie był w nich.

Problem był w mojej definicji atrakcyjności.

Bo jeśli całe emocje w relacji wynikają z tego, że nie wiesz, czy ktoś odpisze, czy się odezwie i czy nadal jest zainteresowany, to nie jest ekscytująca relacja.

To jest emocjonalny rollercoaster sprzedawany jako romantyczna historia. Bo przecież przez lata wmawiano nam że ponoć to właśnie ‘łobuz kocha najbardziej’.

Wielu z nas najzwyczajniej myli chemię z niepokojem.

Kiedy ktoś daje ci spokój, nie analizujesz każdego słowa. Nie sprawdzasz telefonu co pięć minut. Nie zastanawiasz się, czy przypadkiem powiedziałeś coś nie tak.

Przy kimś odpowiednim życie staje się trochę prostsze.

Niestety wielu z nas wtedy właśnie wpada w pułapkę.

Bo prostsze zaczyna wyglądać jak nudniejsze. Smakuje nijako.

Sam kiedyś tak myślałem.

Dzisiaj mega doceniam facetów, którzy są przewidywalni.

Takich, którzy nie traktują relacji jak gry strategicznej. Nie liczą, po ilu godzinach wypada odpisać. Nie próbują wzbudzać zazdrości. Nie kolekcjonują atencji jak znaczków pocztowych.

Po prostu są.

I może młodszy ja uznałby to za nudne.

Ale starszy ja zaczyna rozumieć, że kiedy szukasz partnera, „nudny” często oznacza coś zupełnie innego.

Oznacza STABILNY. I to jedno słowo wystarczy.

Oznacza człowieka, przy którym nie musisz codziennie zastanawiać się, na czym stoisz.

Co ciekawe, nigdy nie słyszałem, żeby ktoś po dziesięciu latach szczęśliwego związku powiedział:

„Sekretem naszej relacji było to, że regularnie znikał bez słowa i mieszał mi w głowie.”

Za to bardzo często słyszę o wzajemnym szacunku. Zaufaniu. Spokoju. Poczuciu bezpieczeństwa.

Rzeczach, które na początku wydają się mało ekscytujące.

Dzisiaj, gdybym miał wybierać, to stanowczo wolę faceta, którego kiedyś nazwałbym nudnym.

Bo z wiekiem coraz bardziej dochodzę do wniosku, że największym luksusem w relacji nie są motyle w brzuchu. Banalne wiem ale dotarło to do mnie dość późno, więc wybaczcie.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.