Ghosting 101 – Dlaczego wolimy zniknąć niż powiedzieć „to koniec”.

Trzy kropki. Widzisz je, znikają, wracają aż w końcu znikają na dobre. Piszesz coś głupiego pół godziny później, „hej, wszystko okej?”, i nic. Ani jedno słowo, żadnego „przepraszam, teraz nie mam czasu”, nic. Tylko cisza, która trwa tak długo, że w końcu przestaje być ciszą – staje się odpowiedzią samą w sobie, tylko nikt jej nigdy nie wypowiedział na głos.

To jedna strona tej historii. Znam ją dobrze, bo mnie to spotkało więcej razy niż chciałbym przyznać.

Druga strona jest również niewygodna. Bo ja też to komuś zrobiłem. Więcej niż raz.

Kiedy jesteś tym, który znika

Nie planujesz tego z premedytacją. Nikt nie budzi się rano z myślą „dziś kogoś zghostuję”. Zwykle zaczyna się niewinnie – odpowiadasz wolniej niż zwykle, bo masz zły tydzień, albo bo rozmowa się jakoś wypaliła albo bo pojawił się ktoś inny i ta osoba nagle stała się mniej pilna. Jeden dzień zwłoki zamienia się w trzy. Trzy w tydzień. A im dłużej milczysz, tym trudniej napisać cokolwiek – bo teraz musiałbyś wytłumaczyć nie tylko dlaczego znikasz, ale i dlaczego zniknięcie trwało tak długo.

I w tym momencie milczenie robi się łatwiejsze niż jakiekolwiek zdanie. Bo żeby coś zakończyć wprost, musisz się zmierzyć z tym, co usłyszysz w odpowiedzi – z pytaniami drugiej osoby, z jej rozczarowaniem, może z jej złością. Zniknięcie zdejmuje ten ciężar z ciebie. Ty po prostu przestajesz odpisywać. Cały wysiłek zrozumienia, co się właściwie stało, zostaje po drugiej stronie.

To tchórzostwo. Powiem to wprost, bo sam też tak o o sobie pomyślałem gdy się to zdarzyło, nie zrobiłem tego z braku empatii – zrobiłem to dlatego, że empatia akurat wtedy była zbyt niewygodna żeby jej użyć.

Kiedy jesteś tym, kto czeka na trzy kropki

Z tej strony to zupełnie inne doświadczenie i to dużo gorsze. Nie dostajesz zamknięcia. Dostajesz pytanie bez odpowiedzi, które twój mózg próbuje wypełnić sam, zwykle najgorszym możliwym scenariuszem – że coś powiedziałeś nie tak, że jesteś za mało interesujący albo wręcz przeciwnie – za bardzo wymagający, że coś w tobie okazało się, kurwa, niewystarczające, a nikt nawet nie chciał ci powiedzieć co dokładnie.

Najgorsze w tym jest to, że ghosting nie daje ci nic na czym mógłbyś się oprzeć żeby ruszyć dalej. Kłótnia boli ale kłótnia ma treść – wiesz co poszło nie tak, nawet jeśli się z tym nie zgadzasz. Cisza nie ma tej treści. Zostajesz sam na sam z domysłami i to domysły – nie fakty – budują historię, którą sam sobie potem powtarzasz w nieskończoność.

Znam ludzi, którzy miesiącami zastanawiali się, co zrobili źle po zniknięciu kogoś, kogo znali ledwie trzy tygodnie. Trzy. A mimo to ta cisza potrafiła zapisać się w głowie głębiej niż niejedno prawdziwe rozstanie.

Dwie strony tego samego tchórzostwa

Zastanawiające że prawie każdy, kogo znam, był po obu stronach – i w obu rolach tłumaczył się inaczej. Kiedy nas ktoś zghostował, to on jest draniem i łajdakiem bez charakteru. Kiedy sami to robimy, to „po prostu się nie ułożyło” albo „nie chciałem robić z tego wielkiej sprawy”. Ta sama czynność, dwa zupełnie różne słowniki, w zależności od tego po której stronie ekranu akurat jesteśmy.

Nie sądzę, że da się to całkowicie wyeliminować z życia – ludzie znikali sobie nawzajem na długo przed telefonami, tylko robili to wolniej, listownie, albo po prostu przestając bywać w tych samych miejscach. A teraz telefon to przyspieszył i uprościł do przycisku, którego nawet nie trzeba naciskać – wystarczy nic nie robić.

Co próbuję teraz robić inaczej

Nie zawsze mi wychodzi. Ale próbuję – kiedy czuję że chcę zniknąć, staram się napisać choć jedno zdanie, nawet niezgrabne, nawet spóźnione. „Przepraszam, powinienem był napisać wcześniej, ale nie czuję tego dalej.” Nie jest przyjemnie coś takiego wysyłać. Choć na pewno dużo wygodniejsze mentalnie niż po prostu przestać odpisywać.

Ale wiem już, jak to jest siedzieć po drugiej stronie tej ciszy. I chyba tego nikomu więcej nie chcę zrobić, nawet jeśli oznacza to jedną niewygodną rozmowę więcej.

2 myśli w temacie “Ghosting 101 – Dlaczego wolimy zniknąć niż powiedzieć „to koniec”.

  1. To podobnie jak ocena własnych postępowań podczas jazdy. Ja gdy łamię przepisy drogowe muszę bo się spieszę, ale gdy ktoś inny tak robi jest wariatem.

    A tak co do odpowiedzi – jeśli ktoś mi nie odpisuje, to wiadomo – nie jest zainteresowany. Trochę się pozastanawiam, czy coś źle zrobiłem – ale czas leczy rany i w miarę możliwości nie należy się tym przejmować.

    Polubienie

    1. Człowiek to istota bardzo egocentryczna, więc mamy już zakodowane żeby sytuacje i rzeczy oceniać z pozycji własnej osoby. Dopiero po głębszym przemyśleniu nabieramy perspektywy osoby trzeciej. Ale wtedy to już jest często zbyt późno i to chyba się nie zmieni nigdy.

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.