Grindr nie zrujnował twojego życia miłosnego. Ty to zrobiłeś.

Dziś nieco krócej.

Kilka dni temu wpadłem na komentarz na Facebooku, że to przez takie apki jak Grindr czy Tinder zepsuło się całe budowanie związków. Skinąłem głową, jak to zwykle robimy przy takich zdaniach, i dopiero po chwili zapytałem sam siebie: ale czy na pewno? Lubię czasem spojrzeć na temat z dwóch zupełnie przeciwnych stron, więc spróbowałem.

Wiem, że to niewygodne zdanie. Wygodniej jest mieć winowajcę który nie patrzy ci w oczy. Kwadratową ikonkę na telefonie. Zdradziecki algorytm, który podobno zamienił nas wszystkich w konsumentów ciał. Łatwiej powiedzieć „apka mnie popsuła” niż „wybrałem tak, bo tak było mi łatwiej”.

Apka – alibi doskonałe

Zastanów się, ile razy usłyszałeś (albo powiedziałeś) zdanie w stylu: „kiedyś ludzie się poznawali normalnie, a teraz to wszystko przez te apki”. No brzmi mądrze. Brzmi jak racjonalna diagnoza pokolenia. Tylko że to nie jest diagnoza. To alibi.

Bo jeśli winna jest sama apka, to już nie musisz pytać sam siebie dlaczego trzy lata z rzędu wybierałeś facetów, którzy byli w związkach. Nie musisz już dociekać, dlaczego ghostujesz, kiedy znajomość zaczyna robić sie poważna. Nie musisz pytać, dlaczego masz w telefonie dwudziestu ludzi, z którymi „coś było” ale żadnego, komu ufasz na tyle, żeby zadzwonić o jedenastej w nocy.

Apka nie robi tego za ciebie. Apka daje ci tylko miejsce żeby to robić szybciej.

Lustro, nie wyrok

To jest ta część, którą najtrudniej przyjąć do wiadomości – Grindr jest neutralny – to narzędzie, jak siłownia, jak Excel, jak nóż w kuchni. Nie ma w sobie żadnej moralności. Staje się tym, co w niego włożysz.

Jeśli włazisz na Tindera/Grindra z przekonaniem, że nie zasługujesz na nic więcej niż szybkie spotkanie o 23:47to apka ci to da. Nie dlatego, że tego chce bo jej to przecież obojętne, to ty właśnie tego tam szukałeś.

Znam to z bliska, bo sam przez lata robiłem dokładnie to samo i tłumaczyłem to sobie „no bo taka jest kultura gejowska w Londynie”. Nie taka. Ja taki byłem.

Punkt, w którym przestaje być śmiesznie

Był taki wieczór. Mniejsza z tym który, bo takich wieczorów było kilkanaście. Siedziałem w mieszkaniu w Zone 2, przewijając profile i pomyślałem – Japierdolę – gdybym tyle samo energii ile teraz wkładam w wybieranie zdjęcia profilowego, włożył w odpowiedź na wiadomość od kogoś, kto naprawdę mnie interesował, i zainwestował w rozwinięcie relacji to może bym już nie siedział tu sam.

To nie była apka. To byłem ja, wybierający to co bezpieczne – bo bezpieczne nie boli.

Bez rozwiązania

Nie napiszę teraz zdania „i dlatego usunąłem apkę a minutę później znalazłem miłość”. Bo to nieprawda – lata temu ta właśnie apka pozwoliła mi poznać mojego faceta ale tylko dzięki temu że zmieniłem podejście i sposób jej używania – postawiłem na rozmowę, wywaliłem aspekt seksualny i postanowiłem że najpierw poznam człowieka przy zwykłej rozmowie, bez podtekstów, bez nastawiania się na jakikolwiek rozwój znajomości – postawiłem na flow. Z resztą nie o to tu chodzi. Apka nadal tam jest. Ktoś właśnie z niej w tym momencie korzysta. Z tymi samymi nawykami.

Pytanie, które zostawiam sobie i tobie, nie brzmi „czy skasować Grindra”. Brzmi: co dokładnie robisz, kiedy go otwierasz? I czy jesteś gotów na to spojrzeć bez wymówek?

2 myśli w temacie “Grindr nie zrujnował twojego życia miłosnego. Ty to zrobiłeś.

  1. Nie wiem nawet co to za aplikacje, bo nie korzystam. Odpowiedź – nic nie robię, bo go nie otwieram.

    Teraz w ramach odpoczynku od mediów ograniczam korzystnie z FB. I lepiej się z tym czuję.

    Polubienie

    1. Coraz więcej ludzi coraz częściej właśnie porzuca wszelkie aplikacje i portale społecznościowe właśnie dlatego że to nie bardzo współgra z zdrowiem mentalnym, ja też staram się ograniczać może kiedyś uda mi się całkowicie zrezygnować

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.