Ile lat dzieli mnie od tego rogu?

Na blacie baru stał kieliszek. Do połowy pełny, a może do połowy pusty, zależy jak patrzeć, a o czwartej nad ranem patrzy się różnie. Tequila. Sól obok nietknięta. Limonka wyciśnięta tylko trochę, jakby ktoś w trakcie zmienił zdanie. Wypił połowę. Więcej nie dał rady i szczerze mówiąc, na jego miejscu też bym nie dał. Ale … Czytaj dalej Ile lat dzieli mnie od tego rogu?

Wypompowany, ale (prawie) bez stresu

Zero stresu. Tak mówię, kiedy ktoś pyta, jak w pracy. I w sumie to nawet prawda. Wróciłem do dawnej firmy, na stanowisko po kimś, kto siedział tam cztery lata. Dostałem osiem dni szkolenia. Osiem. Bo przecież znam system, więc wszystko jasne. Tyle że system to jedno, a dział, klienci i cała reszta, której nikt mi … Czytaj dalej Wypompowany, ale (prawie) bez stresu

Miłość w rozmytych literach

Wtorek. Środek dnia, nic specjalnego. Stoję w kolejce do kasy samoobsługowej w Tesco na Essex Road, torba już w ręku, telefon w kieszeni brzęczy trzeci raz z rzędu. Kasa piszczy "unexpected item in bagging area", jakiś facet za mną wzdycha głośno, jakby to był mój osobisty grzech. Wyciągam telefon żeby to uciszyć i widzę jedno … Czytaj dalej Miłość w rozmytych literach

Ogarnięte życie to fikcja

Piąta po południu i już ciemno. To zawsze ten sam moment w roku, kiedy człowiek wychodzi z pracy i przez sekundę myśli, że coś się tu nie halo - że zegarek stanął albo że ktoś ukradł mu dwie godziny. Ale nic z tych rzeczy. To po prostu koniec października, a Londyn robi to, co robi … Czytaj dalej Ogarnięte życie to fikcja

Coming out, który nigdy się nie kończy

Recepcjonista w robocie o dziewiątej rano, w budynku przy lotnisku, pyta mnie, czy mam żonę. Nie 'partnera'. Nie 'kogoś'. Żonę. Patrzy na mnie tak, jakby to pytanie nie miało w sobie żadnego ryzyka, bo dla niego go nie ma. Dla mnie w tej sekundzie jest ich kilka na raz: powiedzieć prawdę i zobaczyć, co zrobi … Czytaj dalej Coming out, który nigdy się nie kończy

Grindr nie zrujnował twojego życia miłosnego. Ty to zrobiłeś.

Dziś nieco krócej.Kilka dni temu wpadłem na komentarz na Facebooku, że to przez takie apki jak Grindr czy Tinder zepsuło się całe budowanie związków. Skinąłem głową, jak to zwykle robimy przy takich zdaniach, i dopiero po chwili zapytałem sam siebie: ale czy na pewno? Lubię czasem spojrzeć na temat z dwóch zupełnie przeciwnych stron, więc … Czytaj dalej Grindr nie zrujnował twojego życia miłosnego. Ty to zrobiłeś.

Prawie miesiąc później

Prawie miesiąc. Tyle już minęło od powrotu do nowej-starej pracy, którą znam a i tak zdążyła mnie zaskoczyć na kilka sposobów, o jakich bym nie pomyślał. Zacznę od tego, co ciężkie, bo najwięcej z tego miesiąca zajęło. Szkolenia. Masa szkoleń. Nie dlatego, że czegoś nie umiem, tylko dlatego, że HR musi mieć podkładkę, że wszystko … Czytaj dalej Prawie miesiąc później

Został tylko odcisk neonu na ścianie

Tottenham Court Road, zawsze ten sam plan Zawsze to samo miejsce. Tottenham Court Road, wyjście z metra - nikt nie musiał pisać dokładnie gdzie, bo „idziemy do G-A-Y" było całym planem na wieczór. Stamtąd kilka minut piechotą do Soho. Na dole zawsze stała kolejka do baru. Podłoga na parkiecie kleiła się od porozlewanych drinków - … Czytaj dalej Został tylko odcisk neonu na ścianie

Załamanie nerwowe w pracy zmieniło mnie na zawsze

Jutro zaczynam nową pracę. No dobra, skłamałem już w pierwszym zdaniu - to nie jest nowa praca. To stara praca, tylko ja jestem już inny.Wracam tam, skąd odszedłem, bo poprosiła mnie o to moja była - a teraz już przyszła - managerka (która bardzo cenię). No i lepsza kasa rzecz jasna. I zanim ktoś pomyśli, … Czytaj dalej Załamanie nerwowe w pracy zmieniło mnie na zawsze