Recepcjonista w robocie o dziewiątej rano, w budynku przy lotnisku, pyta mnie, czy mam żonę. Nie 'partnera'. Nie 'kogoś'. Żonę. Patrzy na mnie tak, jakby to pytanie nie miało w sobie żadnego ryzyka, bo dla niego go nie ma. Dla mnie w tej sekundzie jest ich kilka na raz: powiedzieć prawdę i zobaczyć, co zrobi … Czytaj dalej Coming out, który nigdy się nie kończy
Tag: londyn
53 dni bez deszczu
Pada. Pierwszy raz od pięćdziesięciu trzech dni. Nie liczyłem tego w żadnej aplikacji, z dumą amatora statystyk sprawdzającego wykresy. Po prostu w pewnym momencie dotarło do mnie, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz słyszałem ten dźwięk na parapecie. Londyn niby zbudował swoją tożsamość na deszczu, a potrafi mnie zaskoczyć suszą ciągnącą się prawie dwa miesiące. … Czytaj dalej 53 dni bez deszczu
Prawie miesiąc później
Prawie miesiąc. Tyle już minęło od powrotu do nowej-starej pracy, którą znam a i tak zdążyła mnie zaskoczyć na kilka sposobów, o jakich bym nie pomyślał. Zacznę od tego, co ciężkie, bo najwięcej z tego miesiąca zajęło. Szkolenia. Masa szkoleń. Nie dlatego, że czegoś nie umiem, tylko dlatego, że HR musi mieć podkładkę, że wszystko … Czytaj dalej Prawie miesiąc później
Zegar pod kopułą – opowiadanie
St Pancras pachnie kawą z automatów i rozgrzanym metalem szyn, nawet o poranku, nawet kiedy hala jest w miarę pusta. Świeci tam ten wielki zegar pod szklaną kopułą - wierna replika wiktoriańskiego oryginału, który spadł i rozbił się przy demontażu w latach siedemdziesiątych, odtworzony jakieś 20 lat temu. Ma niecałe sześć metrów średnicy, ale w … Czytaj dalej Zegar pod kopułą – opowiadanie
Zrobiłem sobie dobrze
Na początku znosiłem ten stan dość dobrze, choć chodziłem wk*iony", potem było już tylko gorzej. Zamartwiałem się na zapas, stresowałem tak bardzo, że po nocach nie mogłem spać, wiele razy w sytuacji apogeum stresu, krew zaczynała lecieć ciurkiem z nosa. Byłem wiecznie poirytowany a małe nieporozumienia przeradzały się w ciągu kilku sekund w nieokiełznane awantury. … Czytaj dalej Zrobiłem sobie dobrze