Grindr nie zrujnował twojego życia miłosnego. Ty to zrobiłeś.

Dziś nieco krócej.Kilka dni temu wpadłem na komentarz na Facebooku, że to przez takie apki jak Grindr czy Tinder zepsuło się całe budowanie związków. Skinąłem głową, jak to zwykle robimy przy takich zdaniach, i dopiero po chwili zapytałem sam siebie: ale czy na pewno? Lubię czasem spojrzeć na temat z dwóch zupełnie przeciwnych stron, więc … Czytaj dalej Grindr nie zrujnował twojego życia miłosnego. Ty to zrobiłeś.

Prawie miesiąc później

Prawie miesiąc. Tyle już minęło od powrotu do nowej-starej pracy, którą znam a i tak zdążyła mnie zaskoczyć na kilka sposobów, o jakich bym nie pomyślał. Zacznę od tego, co ciężkie, bo najwięcej z tego miesiąca zajęło. Szkolenia. Masa szkoleń. Nie dlatego, że czegoś nie umiem, tylko dlatego, że HR musi mieć podkładkę, że wszystko … Czytaj dalej Prawie miesiąc później

Został tylko odcisk neonu na ścianie

Tottenham Court Road, zawsze ten sam plan Zawsze to samo miejsce. Tottenham Court Road, wyjście z metra - nikt nie musiał pisać dokładnie gdzie, bo „idziemy do G-A-Y" było całym planem na wieczór. Stamtąd kilka minut piechotą do Soho. Na dole zawsze stała kolejka do baru. Podłoga na parkiecie kleiła się od porozlewanych drinków - … Czytaj dalej Został tylko odcisk neonu na ścianie

Prawdziwy mężczyzna? Ten egzamin nie ma klucza odpowiedzi

Łapię się czasem na tym, że w niektórych towarzystwach mój głos schodzi o pół tonu niżej. Sam z siebie. Bez pytania mnie o zdanie. Postawa się prostuje, gesty robią się mniejsze - jakby ciało miało jakiś swój, osobny plan na przetrwanie danego spotkania, o którym mnie nikt nie poinformował. Zauważyłem to jakiś czas temu, w … Czytaj dalej Prawdziwy mężczyzna? Ten egzamin nie ma klucza odpowiedzi

Zegar pod kopułą – opowiadanie

St Pancras pachnie kawą z automatów i rozgrzanym metalem szyn, nawet o poranku, nawet kiedy hala jest w miarę pusta. Świeci tam ten wielki zegar pod szklaną kopułą - wierna replika wiktoriańskiego oryginału, który spadł i rozbił się przy demontażu w latach siedemdziesiątych, odtworzony jakieś 20 lat temu. Ma niecałe sześć metrów średnicy, ale w … Czytaj dalej Zegar pod kopułą – opowiadanie

Ghosting 101 – Dlaczego wolimy zniknąć niż powiedzieć „to koniec”.

Trzy kropki. Widzisz je, znikają, wracają aż w końcu znikają na dobre. Piszesz coś głupiego pół godziny później, "hej, wszystko okej?", i nic. Ani jedno słowo, żadnego "przepraszam, teraz nie mam czasu", nic. Tylko cisza, która trwa tak długo, że w końcu przestaje być ciszą - staje się odpowiedzią samą w sobie, tylko nikt jej … Czytaj dalej Ghosting 101 – Dlaczego wolimy zniknąć niż powiedzieć „to koniec”.

Twoje życie nie jest gorsze. Po prostu widzisz najlepsze momenty czyjegoś.

Kiedyś porównywałeś się z sąsiadem przez płot. Widziałeś jego nowy samochód, jego trawnik, jego żonę (albo faceta) w ogrodzie, i to wystarczało, żeby popsuć ci humor na cały wieczór. Teraz masz kilkuset sąsiadów naraz, w telefonie i każdy z nich jest akurat na Mykonos, akurat ma idealne ciało, akurat całuje się na tle zachodu słońca … Czytaj dalej Twoje życie nie jest gorsze. Po prostu widzisz najlepsze momenty czyjegoś.

Optymizm, w który nie wierzę, i optymizm, w który zacząłem wierzyć

Nie lubie słowa "optymizm". Nie samego zjawiska - słowa. A może po prostu znielubiłem bo przez większość życia słyszałem je głównie od ludzi, którzy sami go nie mieli, tylko potrzebowali, żebym to ja go miał. Ktoś mówi ci "bądź optymistą" i to rzadko jest rada. To prośba. Czasem żądanie, ubrane w miękki głos, żeby nie … Czytaj dalej Optymizm, w który nie wierzę, i optymizm, w który zacząłem wierzyć

Skąd bierze się „gejowski głos” – i dlaczego to nie jest to, co myślisz

Chyba nikt nigdy nie powiedział, że mój głos brzmi gejowsko. Raczej odwrotnie- zaskoczenie, że nie brzmi. Jakby to była jakaś ulga dla rozmówcy, albo mały test, który przeszedłem bez świadomości, że w ogóle trwa. Ciekawe, że chyba raczej nikt w ogóle nie zastanawia się nad własnym głosem, dopóki ktoś inny nie zrobi tego za nich. … Czytaj dalej Skąd bierze się „gejowski głos” – i dlaczego to nie jest to, co myślisz

Załamanie nerwowe w pracy zmieniło mnie na zawsze

Jutro zaczynam nową pracę. No dobra, skłamałem już w pierwszym zdaniu - to nie jest nowa praca. To stara praca, tylko ja jestem już inny.Wracam tam, skąd odszedłem, bo poprosiła mnie o to moja była - a teraz już przyszła - managerka (która bardzo cenię). No i lepsza kasa rzecz jasna. I zanim ktoś pomyśli, … Czytaj dalej Załamanie nerwowe w pracy zmieniło mnie na zawsze